niedziela, 20 października 2013

Rozdział 16


Następnego dnia obudziłam się koło 11. Sary już nie było w pokoju. Wiec poszłam do łazienki się ogarnąć. Następnie zeszłam do kuchni gdzie czekała na mnie moje przyjaciółka z gotowym śniadaniem.
-Hej co tam ? jak się spało? –zapytałam
-Cześć. Bardzo dobrze a tobie?
-Też. Co będziemy dzisiaj robić ?
-Nie wiem, nie mam żadnych planów a ty? -odpowiedziała
-To może pójdziemy nad jezioro? –zaproponowałam.
-Możemy iśc.
Zjedliśmy śniadanie. Ubraliśmy stroje kąpielowe, zabraliśmy leżaki i ręczniki. Wyszliśmy z domu Sary i ruszyliśmy na plaże, która nie była daleko.
Kiedy tam doszliśmy rozłożyliśmy leżaki i zaczęłyśmy się opalać. Tak zleciał nam cały dzień.
***
Po jutrze już jest koncert. A ja mam jeszcze większe wątpliwości czy mam iść.
Sara co chwilę mówi o tym jak się cieszy. Wiec nie mogę jej teraz zawieść.
 Siedzimy i oglądamy jakiś film objadając się popcornem.
-Karla, jesteśmy ze sobą szczere prawda ?-zapytała w pewnym momencie Sara.
-Oczywiście że tak.
-To dlaczego mi nie mówisz wszystkiego?
-Jak to nie mówię? –podejrzewałam już o co chodzi.
-Przecież widzę że coś się wydarzyło w Stratford. Bez powodu tak bardzo byś nie chciała iść na ten koncert.
-Masz rację. Naprawdę chcesz wiedzieć? –zapytałam a po moich policzkach spłynęły łzy.
-Proszę nie płacz, jeśli nie chcesz mówić to nie. Tylko nie płacz.
-Niee nic mi nie będzie. Powiem ci. –wytłumaczyłam i opowiedziałam jej o tym jak poznałam Justina o pierwszym spotkaniu. O imprezie. O tym jak zaprosił mnie na ‘randkę’. O tym jak wyjechał i nas olewał. O wszystkim od początku. Chyba nie mogła w to uwierzyć. W sumie się jej nie dziwię jak by mi ktoś takie coś opowiadał tez bym pewnie nie uwierzyła. Przecież poznałam Justina. Tego samego co ona tylko widziała w telewizji czy w Internecie.  
-Nie musimy iść na ten koncert. –powiedziała nie pewnie jak skończyłam.
-Niee, przecież widzę jak zależy. Idziemy i koniec.
-Dziękuję. –powiedziała i przytuliła się do mnie.
-Ale proszę, nie zmieniaj o nim zdania tylko dlatego że ja go poznałam i wgl. Bo on naprawdę troszczy się o swoich fanów.
-Szkoda że nie troszczy się o przyjaciół. –stwierdziła smutno.


Coraz gorsze te rozdziały -,-
Jakie ma być zakończenie ? szczęśliwe czy smutne ?

@Biebsuu

Rozdział 15


-Karla wstawaj !! –usłyszałam głos mojej mamy.
-Juuuż staje!
-Bo się spóźnisz na samolot. –pośpieszała mnie.
Szybko wstałam. Ubrałam spodnie i bluzkę. Poszłam do łazienki się odświeżyć. Umyłam się i wyprostowałam włosy. Zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki zabrałam swoje walizki i zaszłam na dół. Zjadłam śniadanie i pojechaliśmy na lotnisko. Ponieważ samolot miałam już o 11:00 wiec musieliśmy być prędzej. Szybko przeszłam odprawę. Pożegnałam się z rodzicami i weszłam na pokład samolotu. Usiadłam na wygodnym fotelu i patrzyłam jak wzbijamy się w powietrze.
***w Polsce***
Wyszłam z samolotu i na lotnisku czekała już na mnie Sara ze swoją mamą.
-Sara !! –krzyknęłam i rzuciłam jej się w ramiona. Po jakiś pięciu min witania wsiadłyśmy do samochodu i we trójkę pojechaliśmy do domu.
-Karla, ty będziesz mieć pokój z Sarą. Jeśli nie masz nic przeciwko. –zapytała mama mojej przyjaciółki.
-Oczywiście że nie. –odpowiedziałam
Kiedy przekroczyliśmy próg ich domu zabrałam swoje walizki i razem z Sarą poszliśmy do jej pokoju.
-Czy ciebie pojebało ?! –zapytałam widząc jej pokuj.
-Co ci nie pasuje? –zapytała zdziwiona. Szczerze nie pasowało mi to że na każdej ścianie, w każdym najmniejszym koncie gdzie nie spojrzałaś był plakat Justina. Tak tego Justina Bieber.
-Od kiedy ty jesteś fanką Biebera ?
-Krótko po tym jak wyjechałaś on wydał nową płytę. Spodobały mi się jego piosenki. I tak jakos to wszystko się zaczęło…
-Ahhha.. Nie noo możesz sobie lubić kogo tam chcesz.. Ale jak byś się pytała to ja go nie lubię. –powiedziałam szybko wyprzedzając jej pytania.
-Karla, mogę na ciebie liczyć ?
-Jasne że tak..
-Zrobisz coś dla mnie ?
-Zależy co? –uśmiechnęłam się do niej.
-Planowałam to trochę inaczej bo myślałam że chociaż trochę lubisz Justina…
-Sara, co masz na myśli? –spytałam zdziwiona
-Bo za tydzień jest koncert Justina w Polsce i myślałam że ze mną pójdziesz, mam dwa bilety..
-Nie, nie, nie. Na pewno nie !!
-Oj nie bądź taka. Mnie mama samą nie puści a bardzo mi zależy..
-Dobra, ale robię to tylko i wyłącznie dla ciebie.
-Dziękuję. Jesteś kochana !-powiedziała i rzuciła mi się na szyję.
A ja byłam się z myślami. Po co ja to zrobiłam. Po co się zgodziłam. Przecież nie powinnam. Ja chciałam o nim zapomnieć a zgodziłam się iść na jego koncert..


WRÓCIŁAM.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

@Biebsuu 

wtorek, 17 września 2013

info

CHYBA ZAWIESZĘ TEGO BLOGA. I TAK NIKT GO NIE CZYTA. JA SIĘ NIE WYRABIAM Z PISANIEM. I W OGÓLE NIE PODOBA MI SIĘ TO CO PISZĘ. MAM NADZIEJĘ ŻE NIKT NIE BĘDZIE NA MNIE ZŁY Z TEGO POWODU.
@Biebsuu









                            ZAWIESZONY DO ODWOŁANIA.    

wtorek, 10 września 2013

Rozdział 14

W tym momencie mama wyjęła z torebki kopertę i mi ją podała. Szybko ją otworzyłam i nie mogłam uwierzyć co tam zobaczyłam…
Był w niej bilet lotniczy do polski.. Ściskając go w ręce, rzuciłam im się na szyję.
-Dziękuję, dziękuję dziękuje… -mówiłam radośnie..
-Pomyśleliśmy że będziesz chciała jeszcze odwiedzić Sarę, przed tym jak pójdziesz do szkoły.
-Tak, bardzo się za nią stęskniłam..
-Ona za tobą też.. –powiedziała mama.
-Skąd wiecie ?.. –spytałam zdziwiona
-Bo dzwoniliśmy do niej i ona już wszystko wie..
-Jejku, nie wiem jak wam dziękować..
-Ty lepiej nie dziękuj, tylko idź się spakować. –powiedział tata.
-Jutro już masz samolot. –dodała mama..
Poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam z pod łóżka czarną walizkę i zaczęłam pakować do niej moje ciuchy i wszystkie potrzebne rzeczy. Po godzinie miałam już prawie wszystko spakowane. Zadzwoniłam do Caitlin i Kelsey. Zapytałam czy możemy się spotkać w parku. Ponieważ chciałam się z nimi pożegnać. Do polski leciałam aż na 3 tygodnie. Po nie całych 30 minutach siedzieliśmy już w parku na naszej ulubionej ławce.
-Hej, siemka. –przywitaliśmy się.
-Dlaczego chciałaś się spotkać? –zapytała zdziwiona Kelsey..
-Ponieważ chciałam wam powiedzieć że przez jakiś czas nie będziemy się widzieć, bo lecę do polski. –wyjaśniłam.
-Ale że jak to?
-Noo mama i tata kupili mi bilet żebym jeszcze w te wakacje spotkała się z Sarą.. wrócę za 3 tygodnie.
-Prawie za 3 tygodnie kończą się wakacje.. Czyli wrócisz i pójdziemy już do szkoły..
-Noo, na to wychodzi, ale ze szkołą się nie martwię bo już wszystko załatwione..
-Do jakiej szkoły będziesz chodzić? –zapytała Caitlin.
-Tu w Stratford.
-Ooo to będziemy chodzić razem. –powiedziała Kelsey.
-To fajnie, ale ja już muszę się zbierać. Rano mam samolot a jeszcze nie mam wszystkiego spakowane..
-Będziemy tęsknić.. –powiedziały dziewczyny i przytuliły się do mnie..
-Ale ja przecież wrócę.. pozdrówcie chłopaków ode mnie..
-Okej paa
-Noo na trzymaj się jakoś w tej Polsce..
-Paa. –pożegnaliśmy się i każda poszła w stronę swojego domu.
----------------------------------------------------------------------------
I JEST NASTĘPNY ROZDZIAŁ. Jeśli czytasz to zostaw po sobie jakiś ślad. Mały komentarz bardzo mile widziany.
Pozdrawiam JULKĘ KULKĘ która mnie bardzo mocno kocha <3 KC :**

@Biebsuu

piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 13

Uświadomiłam sobie jedną najważniejszą rzecz…
-Karla wszystko okej? –usłyszałam głos Caitlin
-Nie nic nie jest okej.
-Co się stało? –zapytała zdziwiona
-Nie rozumiesz?! Nie rozumiesz że ja go KOCHAM ?!
-Kogo?! –spytała zdezorientowana
-Kurwa jak kogo.. JUSTINA ! –krzyczałam. Nie panowałam już nad swoimi emocjami.
Caitlin podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Tak cholernie mocna go kocham, a on nawet nie odpisuje na głupiego sms.
-Życie jest niesprawiedliwe. –stwierdziła Kelsey. Widocznie musiała słyszeć naszą rozmowę.
-Spokojnie, jak Justin wróci to sobie wszystko wyjaśnicie. –powiedziała Caitlin.
-A co tu wyjaśniać? Przed chwilą bardzo dobrze widzieliśmy jak jest. Wiec nie ma co wyjaśniać…
***parę dni później***
Dzisiaj wracają rodzice i babcia. Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać. Stęskniłam się za nimi. Mama napisała mi że przyjadą koło 14:00h. Wstałam z łóżka Ubrałam krótkie spodenki i białą bluzkę. Poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie.
Postanowiłam że zrobię im obiad jak przyjadą bo na pewno będą głodni. Założyłam buty i wyszłam z domu. Szłam do sklepu kupić potrzebne produkty. Kiedy wróciłam do domu była już 13 bo trzeba przyznać do sklepu nie było blisko. Jakieś 20 min drogi pieszo. Stwierdziłam że zrobię In spagetti ponieważ to robię najlepiej. Nie jestem dobrą kucharką.
Przygotowałam obiad. Nakryłam do stołu i usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam szybko otworzyć. Przywitałam się z rodzicami a potem z babcią.
-Witaj córeczko! –powiedziała mama.
-Hej stęskniłam się za wami. –powiedziałam.
-Przecież nie było nas tylko dwa tygodnie. –stwierdził tata.
-A co tu tak ładnie pachnie? –zapytała babcia.
-Zrobiłam dla was obiad. –powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Dobrze się składa bo jesteśmy bardzo głodni.. –uśmiechnął się tata.
Wszyscy poszliśmy do stołu. Wydać było że im smakowało. Cieszyłam się z tego powodu.
Po skończonym obiedzie pozmywałam naczynia i poszłam do salonu gdzie siedzieli moi rodzice.
-Karla…-zaczął tata.
-Mamy coś dla ciebie.. -dokończyła mama.
-Naprawdę? –spytałam zaskoczona.

W tym momencie mama wyjęła z torebki kopertę i mi ją podała. Szybko ją otworzyłam i nie mogłam uwierzyć co tam zobaczyłam…
____________________________________
Yolo bicz.

środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 12


***Dwa tygodnie później***
Jeszcze został miesiąc wakacji wiec nie ma się czym martwić. Dzisiaj ja Caitlin i Kelsey rodzimy sobie ‘babski’ wieczór. Zaprzyjaźniliśmy się z dziewczyną Chaz’a. Ona jest naprawdę spoko. Jest miła i można jej zaufać. Postanowiliśmy wykorzystać te wakacje jak najlepiej się da. Wszyscy świetniej się bawimy.
Natomiast jak nikt nie widzi, wieczorami płaczę. Tak, cholernie brakuje mi Justina. On nadal nie daje znaku życia gdyby nie jakieś strony plotkarskie czy telewizja nie wiedzieli byśmy czy w ogóle żyje. Totalnie nas olał. A ja już nie wiem co robić. Myślałam że znaczę coś dla niego, ale widocznie się myliłam.
***
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie myliłam się to były dziewczyny.
-Hej, cześć.. –przywitaliśmy się.
-Wejdźcie do salonu. Rozgośćcie się.
-A gdzie twoi rodzice ? –zapytała Caitlin
-Wczoraj pojechali na dwa tygodnie nad morze.
-Aha.. a dlaczego ty nie pojechałaś?
-Bo stwierdziłam że jestem już trochę za duża na rodzinne wakacje. –wytłumaczyłam..
Usiedliśmy przed telewizorem. Oglądaliśmy jakiś film. Objadaliśmy się żelkami i gadaliśmy o różnych rzeczach. Kiedy film się skończył włączyłam MTV akurat leciała gala rozdania nagród VMA. Wiec zostawiłam na tym programie. Bo nie było nic ciekawszego.
‘Nagrodę za najlepszą artystkę roku otrzymuje.. Selena Gomez’ powiedziała kobieta prowadząca galę.
-Nie lubię jej jakoś zbytnio.. –powiedziała Kelsey.
-Ja też nie.. –powiedzieliśmy zgodnie z Caitlin.
Wszystkie kamery skierowano teraz w jej stronę. Selena wstała przytuliła jak się domyśliłam najpierw swoją mamę, a później pocałowała siedzącego koło niej Justina ?! Tego Justina Biebera ?!
Nie mogłam w to uwierzyć zresztą Caitlin i Kelsey też chyba nie. Do oczu napłynęły mi łzy. Widziałam wszystko przez mgłę. Selena weszła na sceną odebrała nagrodę i zaczęła mówić ‘Dziękuje mojemu menadżerowi, mojej mamie, moim fonom, a szczególnie chciała bym podziękować mojemu chłopakowi Justinowi że zawsze we mnie wierzy. Kocham cię.’ Po tych słowach po moich policzkach spłynęły łzy. Pobiegłam do swojego pokoju. Zostawiając dziewczyny same na dole. Położyłam się na łóżko i płakałam. Płakałam jak małe dziecko. Wtedy uświadomiłam sobie jedną rzecz.
_____________________________________
Wróciłam. Mam nadzieję że sie podoba. 
Czytasz = Komentujesz  
@Biebsuu

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 11

Weszłam na profil Justina. Niedawno dodał nowy Tweet… "Tęsknie za tobą śliczna. Już niedługo się zobaczymy". Uśmiechnęłam się do ekranu jak jakaś głupia, a nawet nie wiedziałam czy JB chodzi o mnie czy o kogoś innego. (..)
Zaszłam na dół na śniadanie gdzie czekała na mnie Caitlin. Zjedliśmy kanapki z dżemem i myśleliśmy co mamy dzisiaj robić. Stwierdziliśmy, że pójdziemy całą paczką na plażę, bo była piękna pogoda. (..)
Poszłam ubrać strój kąpielowy. Poszykować sobie koc i ręcznik. Wzięłam torebkę i wyszliśmy z domu
***
W drodze na plaże poszliśmy do domu Caitlin. Która też ubrała strój i zabrała potrzebne rzeczy.
Po 20 minutach byliśmy już na plaży. Gdzie czekali na nas Rayan, Chaz i Kelsey. Rozłożyłam koc na piasku i postanowiłam się poopalać. Natomiast oni mieli inne plany. Poszli od razu się kąpać w jeziorze.
Po 2 godzinach Chaz i Kelsey przyszli się pożegnać ponieważ musieli iść do domu.
Rayan i Caitlin zostali jeszcze na plaży.
-Ejj dziewczyny..-Powiedział nagle Rayan..
-coo?-zapytaliśmy jednocześnie
-Odzywał się do was Justin?
-Noo właśnie od kiedy wyjechał nawet nie napisał ani razu do mnie..-powiedziała Caitlin
-A do ciebie Karla ?-zapytał Rayan
-Też nie, Można powiedzieć że nas totalnie olał..
-Oj nie przesadzaj. Może po prostu nie ma czasu..-zaczęła usprawiedliwiać do Caitlin
-Tssa.. jasne. Nawet nie ma 5 minut żeby zadzwonić do swoich przyjaciół ?-zapytałam
-W sumie Karla ma racje.. Jus nigdy tak się nie zachowywał. Zawsze jak był w trasie to dzwonił prawie codziennie..-powiedział Rayan
-Justin już chyba nie jest małym dzieckiem. On ma 19 lat i wie co robi. Skoro nie chce dzwonić to nie..-powiedziałam smutnym głosem. Ale w głębi serca wcale nie chciałam żeby nas olewał...
________________________________________________________
następny rozdział SOON.
@BieberTeam_1994