Rozdział 1.
-Karla wstawaj bo spóźnisz się do szkoły.-słyszałam
dobiegający z dołu głos mamy.
Szybko wstałam, ogarnęłam się. Wyprostowałam swoje długie
brązowe włosy. Ubrałam czarne rurki i szarą bluzę zeszłam na dół gdzie czekała
na mnie mama z gotowym śniadaniem. Szybko zjadłam pyszne kanapki. Zabrałam moją
torbę na ramie i wyszłam z domu. Szłam pieszo do szkoły ponieważ nie miałam
daleko. Przywitałam się z Sarą moją najlepszą przyjaciółką i poszliśmy na
lekcje. Te wszystkie godziny w szkole ciągnęły się bardzo długo. Gdzy tylko
skończyły się lekcje wyszłyśmy z budynku szkoły.
-Ejj Karla co ty dzisiaj taka smutna jesteś ? – zapytała Sara
gdy tylko opuszczałyśmy teren znienawidzonej przez nasz szkoły.
-Chyba powinnaś się cieszyć, że za pare dni wakacje i nie
będziemy już siedzieć na tych nudnych lekcjach. -Ciągnęła dalej przyjaciółka.
-Ja… - zaczęłam mówić.-Ja się bardzo cieszę tylko że
dzwoniła babcia z Kanady i powiedziała że mój dziadek jest w szpitalu bo się bardzo
źle czuje.
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz! -Po tych słowach poczułam
się lepiej J
-A może pójdziemy na lody? –Zaproponowałam
-To jest bardzo dobry pomysł! – Zgodziła się. Kiedy doszliśmy
do naszej ulubionej lodziarni, zamówiłyśmy po gałce logów truskawkowych. I
poszłyśmy w stronę parku, rozmawiając o wszystkim, o tym jak spędzimy te
wakacje. Czułam że będą wyjątkowe.
-Muszę już się zbierać do domu do jest 18:00.- powiedziałam.
-Ja też powinnam już iść.- Pożegnałyśmy się i każda poszła w
swoją strone
Kiedy doszłam do domu otworzyłam drzwi i chciałam już iść po
schodach do swojego pokoju. Gdy nagle usłyszałam głos mamy.
-Karla możesz tutaj przyjść? -zapytała mama zapłakanym
głosem.
-Oczywiście mamo!- krzyknęłam i skierowałam się w strone
salonu. Gdy tam weszłam zobaczyłam płaczącą mamę i tatę siedzącego obok niej.
-Mamo, tato.. co się stało? Dlaczego mama płacze? –zapytałam.
-Córeczko…- zaczął tata.-dzwoniła twoja babcia i powiedziała
że…że dziadek umarł dziś rano.- Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Wiec przytuliłam
się tylko do mamy i nic nie mówiliśmy.(…)..
***
Następnego dnie poszłam do szkoły ponieważ nie mogłam
opuścić tych ostatnich dni. Był już czwartek ostatni dzień lekcji. Jeszcze tylko
jutro rozdanie świadectw i wymarzone wakacje. Po skończonych lekcjach od razu poszłam
do domu. (..)
-Mamoo już jestem.!!- krzyknęłam wchodząc do domu.
-Możesz tutaj przyjść na chwilę ? Jestem w sypialni.- odpowiedziała mama. Bez namysłu
poszłam do nie i to co tam zobaczyłam bardzo mnie zdziwiło. W pokoju nie było
już nic tylko na środku stały duże szare pudła.
-Mamo o co tu chodzi? Dlaczego wszystko jest spakowane?
-Karla jak wiesz dziadek nie żyje. Babcia jest tam sama, a
nas tutaj nic nie trzyma wiec postanowiliśmy…
___________________
Wiec pierwszy rozdział jest. Wiem trochę nudny ale musiałam
jakoś zacząć J
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz