Dostałam SMS ”Jutro po 19:00 przyjdą po ciebie. Dobranoc
:*” . Odpisałam tylko ”Słodkich snów Justin :*”. Zasnęłam. Znowu śnił mi się ten
sam sen co wtedy w Polsce. Plaża, chłopak, zachód słońca.
***
Była już 18:45
wiec powiedziałam mamie że wychodzę gdzieś z Justinem. Usłyszałam dzwonek do
drzwi.
-Cześć Bieber.
-Hej Karla.. Gotowa ? –zapytał poprawiając swoje idealnie
ułożone włosy. Zresztą jak zawsze miał idealnie.
-Tak możemy iść. A w ogóle co będziemy robić ?
-Urządzam imprezę u mnie. Wiec będziemy się dobrze
bawić.. –Uśmiechnął się do mnie.
-Mam taką nadzieje.. –Odwzajemniłam uśmiech.
Szliśmy jeszcze kawałek kiedy przed nami stanął jego
wielki dom. Weszliśmy do środka. Impreza już się rozkręciła, a Justin zniknął gdzieś
w tłumie. Ja zostałam sama stojąc pod ścianą.
-Hej ty jesteś Karla prawda? –zapytała jakaś dziewczyna..
-Tak to ja. -Odpowiedziałam zdziwiona że ktoś wie kim
jestem.
-Ja jestem Caitlin, miło cię poznać.
-Ciebie też, ale skąd wiesz kim jestem?
-Justin mówił nam że się tu przeprowadziłaś.
-Aha…
-Widzę że już się poznałyście.. –zjawił się nagle Jus..
-Noo.. –odpowiedziałyśmy równo.
-Zatańczysz ze mną Karla? –zapytał Bieber wyciągając do
mnie rękę.
-Z miłą chęcią. –odpowiedziałam. Jak na moje nieszczęście
musieli puścić jakąś wolną piosenkę. Nie lubiłam „przytulańców”. Wyszliśmy na
środek pokoju gdzie wszyscy tańczyli. Stanęliśmy bardzo blisko siebie. Justin objął
mnie w tali a ja zarzuciłam swoje ręce na jago szyje. Czułam że wszyscy się na
nas paczą. Ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Bujaliśmy się powoli pacząc sobie
w oczy. Odpłynęłam pacząc w jego nieziemsko zniewalająco śliczne brązowe oczy. Po
chwili piosenka się skończyła. Odsunęłam się od Justina i szybkim krokiem
poszłam na dwór. Nie wiem czemu ale musiałam tak zrobić bo czułam że to się może skończyć inaczej niż byśmy tego chcieli. Czułam się jakoś dziwnie. Przez cały czas myślałam tylko o Nim. Od
kiedy go poznałam nie myślałam o niczym innym. W mojej głowie był tylko Justin.
Co się ze mną działo ?...
-Bardzo fajnie mi się z Toba tańczyło… -usłyszałam nagle
za plecami. –Musimy to kiedyś powtórzyć.
-Mam taką nadzieje. –odpowiedziałam baz namysłu. Wróciliśmy
do środka. Tańczyliśmy, bawiliśmy się jeszcze chyba z 4 godziny. Kiedy impreza
dobiegła końca wróciłam do domu. Było tak koło 3:00 wiec pocichł weszłam do
swojego pokoju i zaznałam w ciuchach.
***
Obudziłam się na drugi dzień z wielkim kacem. Bo trzeba
przyznać że trochę wypiłam. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic i umyłam
głowę. Ubrałam jakieś spodnie dresowe i luźną bluzkę. Poszłam na śniadanie.
-I jak się wczoraj bawiłaś? – zapytała babcia, nakładając
mi na talerz naleśniki.
-Bardzo dobrze. –mówiłam prawdę bo to była jedna z najlepszych
domówek na których byłam.
-Mama i tata pojechali gdzieś, wrócą wieczorem. –oznajmiła
babcia wychodząc z kuchni. Poszłam oglądać
jakiś film, ponieważ nie miałam na dzisiaj żadnych planów. Zanim się zorientowałam
był już wieczór. Obejrzałam chyba z 15 filmów. Ale nawet nie miałam ochoty
nigdzie wychodzić. Nie czułam się najlepiej, wiec nie żałowałam że straciłam
ten dzień siedząc w domu…
__________________________________________________
#Heartbreaker
jdueurhcjoitvvxf <3333333
OdpowiedzUsuńNareszcie trafiłam na Belieber. Rodzina ♥
OdpowiedzUsuńRozdział jest super. Świetny styl pisania.
Zapraszam do siebie również na opowiadanie o JB:) - http://belieber-dream.bloblo.pl/