wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 10



-Muszę ci coś powiedzieć… -zaczął Justin a ja nie wiedziałam czego mam się spodziewać..-Wyjeżdżam w trasę koncertową.. –powiedział a do moich oczy napłynęły łzy.
-Kiedy wyjeżdżasz?
-Jutro..
-To dlaczego mi tego wcześniej nie powiedziałeś tylko dzień przed? –zapytałam smutna..
-Bo nie wiedziałem jak mam ci to powiedzieć ..
-Na ile wyjeżdżasz? –zapytałam
-Chyba na dwa miesiące..-ja nic nie odpowiedziałam tylko przytuliłam się mocno do Justina jak by to miało być nasze ostatnie pożegnanie.
-Karla przecież to nie jest koniec świata.. wrócę za dwa miesiące i będzie tak jak teraz..!
-Ale ja nie chcę żebyś wyjeżdżał.. –powiedziałam
-Ja tez nie chcę ale muszę. Nie chcę zawieść fanów, moich Beliebers . –wytłumaczył. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy na jutro. Jus miał już o 15:00 samolot. Miał lecieć do europy, ponieważ tam zaczynał trasę koncertową.
***NA LOTNISKU***
-Wiesz że będę za tobą bardzo mocno tęsknić ? –zapytałam
-Tak wiem. Ja za tobą też!!
-Obiecaj że tak wrócisz będzie tak jak teraz ..
-Obiecuję. –powiedział.
Przytuliłam go mocno i pozwoliłam żeby łzy spłynęły mi po policzkach. Szybko je otarłam. Pożegnałam się z Pattie która też leciała z Justinem.  Po chwili patrzyłam jak wsiadają do samolotu..
Wytarłam moje mokre policzki w wsiadłam do taksówki.
 Która zawiozła mnie do domu.
Pobiegłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżko. Zaczęłam płakać. Nawet nie wiem dlaczego po prostu płakałam.
***4 dni później***
Obudziłam się dość późno bo około 13:00.
Kiedy przetarłam oczy i rozejrzałam się po pokoju zobaczyłam że na fotelu siedzi Caitlin ?!
-OOO hej co ty tu robisz?
-Siedzę nie widać? –zaśmiała się.
-Kto cię tu wpuścił?
-Twoja babcia. Wstawaj szybko!!
-Okej już wstaje. Idę do łazienki się ogarnąć.
-To czekam na ciebie w kuchni.-powiedziała Caitlin. Zabrałam ciuchy i poszłam do łazienki. Ubrałam się w czarne spodenki i białą bluzkę. Potem zalogowałam się szybko na Twitterze.
Weszłam na profil Justina. Niedawno dodał nowy Tweet… 
_______________________________________________________
OMB juz 10 rozdziałów ;o Przepraszam że takie krótkie, ale moim zdaniem takie są lepsze. Co myślicie że będzie dalej ? @BieberTeam_1994 

piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 9



-Aha, wiesz co wracajmy już może do domu a potem…pójdziemy na pizze z Chłopakami-zaproponowałam.
-Okej dobry pomysł..
Pożegnałyśmy się i każda wróciła do swojego domu. Miałam pełno nowych ciuchów, wiec zakupy uważam za udane.
Musiałam zacząć się szykować bo na 20:00 umówiliśmy się w pizzerii, a była już 19:15. Zabrałam z szafy nowe ciuchy i poszłam się wykąpać. Ubrałam czarne spodnie i czerwoną bluzkę. Po 30 minutach byłam gotowa. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół otworzyć.
To był Justin. Przywitaliśmy się i poszliśmy razem do pizzerii która była nie daleko. Na miejscu czekali już na nas Caitlin, Rayan, Chaz i jakaś dziewczyna.. przywitaliśmy się ze wszystkimi i Chaz przedstawił nam swoją nawą dziewczynę Kelsey.
Pasowali do siebie z Chaz’em. 
Zamówiliśmy 3 duże pizze. Kiedy zjedliśmy Caitlin poszła gdzieś z Rayan’em. 
Co mnie bardzo zdziwiło, bo nie wiedziałam że się tak bardzo przyjaźnią, albo nawet coś więcej…
Chaz z Kelsey pojechali do domu. A ja zostałam z Justinem sama.
-Może przejdziemy się na spacer? –zaproponował JB
-Możemy iść. –powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Ale Justin był dzisiaj jakiś inny. Taki smutny. Widziałam że coś ukrywa. Szliśmy w stronę parku..
Była cisza, nie rozmawialiśmy ze sobą. Ale widocznie żadnemu z nas to nie przeszkadzało. Nagle Justin zatrzymał się i stanął przede mną.
-Muszę ci coś powiedzieć… -zaczął niepewnie Justin a ja nie miałam pojęcia o co mu może chodzić…

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 8

...Szliśmy na plaże. Na piasku leżał koc, a w koło niego porozkładane palące się świeczki. Wszystko wyglądało jak na filmach. Justin usiadł ma koc, ja robiłam to samo.
-I jak ci się podoba? –spytał Justin paczą na mnie i uroczo się uśmiechając.
-Jest idealnie.. –oznajmiłam.
-Może się przejdziemy? –Jus wstał i podał mi rękę, ja bez wahania ją chwyciłam.
Justin przyciągnął mnie delikatnie do siebie i objął w tali. Nasze twarze były kilka centymetrów od siebie. Paczyliśmy sobie w oczy.
-Coo ty robisz? –zapytałam niepewnie.. ale on nie odpowiedział tylko lekko pocałował mnie w usta. Odsunął się by zobaczyć moją reakcje. Ja nic nie powiedziałam tylko się uśmiechnęłam.
I w tym monecie przypomniał mi się ten sen. Tak, to był Justin to on stał na tej plaży.
-Justin.. my..-zaczęłam..-wiesz że to nie wyjdzie?
-Ale co?
-No że my razem…
-Dlaczego niby nie wyjdzie?
-Bo ja jestem zwykłą dziewczyną a ty jesteś… -nie dokończyłam, do on znowu mnie pocałował. Ale tym razem to odwzajemniłam. Dla mnie ta chwila mogła by trwać wiecznie.
-Pamiętaj nie jesteś zwykłą dziewczyną, jesteś wyjątkowa. –powiedział. Posiedzieliśmy jeszcze trochę na plaży. Chyba żadne z nas nie chciało wracać do domu. Ale było już późno. Justin odwiózł mnie do domu. Poszłam do swojego pokoju i zasnęłam.
***
Obudził mnie dzwoniący telefon.
-Hallo –odebrałam zaspanym głosem.
-Hej obudziłam cię? Jeśli tak to przepraszam..–to była Caitlin.
-Nic się nie stało i tak miałam wstawać..
-Co dzisiaj robisz? –zapytała Caitlin..
-Właściwie to nie mam żadnych planów..
-Może pójdziemy na zakupy? –spytała..
-Możemy iśc. To o 14:00 w centrum ?
-Okej do zobaczenia. –powiedziała i się rozłączyła (…)
Wsiadałam do autobusu i pojechałam do centrum handlowego.
Gdzie czekała już na mnie Caitlin. Chodziliśmy po różnych sklepach.
-Słyszałam że byłaś na randce z Justinem..?
-Wszyscy już o tym wiedzą? –zapytałam
-Nie wiem czy wszyscy, ale jak się dowiedziałam od Chaz’a bo Justin się chwalił..
-Byliśmy i musze ci powiedzieć że było bardzo… ciekawie..
-Uuu a mogę znac jakieś szczegóły?
-Całowaliśmy się. –powiedziałam i się zaczerwieniłam.
-No to chyba mamy nową parę? –zapytała Caitlin
-Nie wiem, pewnie nic z tego nie będzie.. –posmutniałam.
-Musze ci powiedzieć, że Justin nie całuje się z byle jakimi dziewczynami. Tylko z tymi na których mu zależy. On nie jest takim chłopakiem, co liżą się z byle jaką laską.
-Skąd to o tym wiesz? –zdziwiłam się.
-Bo mu byliśmy kiedyś razem ale to już zamknięty rozdział..

-Aha, wiesz co wracajmy już może do domu a potem…
_________________________________
Przepraszam że nic nie dodawałam ale nie miałam dostępu do internetu ;/

Rozdział 7

Przez dwa tygodnie spędzałam z Justinem bardzo dużo czasu. Poznałam jego przyjaciół, którzy od razu przyjęli  mnie do swojej paczki. Całkiem inaczej wyobrażałam sobie Justina Biebera wielka gwiazdę światowego formatu. On prywatnie był całkiem inny, niż przed kamerami czy na jakiś galach. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy..
***
-Może wyjedziemy gdzieś jutro wieczorem? –spytał Justin odprowadzając mnie do domu.
-Masz na myśli randkę? –zapytałam i moje policzki zrobiły się czerwone.  Dobrze że było ciemno i Bieber tego nie mógł zauważyć.
-A co chciała byś? –zapytał z cwaniackim uśmiechem.
-Nie powiem że nie..
-To znaczy że się zgadzasz?
-Taak..-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-To ja przyjadę po ciebie jutro o 19:00. –oznajmił i pocałował mnie w policzek na pożegnanie.
-Dobranoc  Justin.
-Do jutra. –powiedział i weszłam do domu, on też poszedł do swojego, bo przecież mieszkał naprzeciwko po drugiej stronie ulicy.
Poszłam do kuchni gdzie była mama.
-Mamo jutro wieczorem wychodzę z Justinem. –oznajmiłam.
-Czyżby jakaś randka?
-A co wy wszyscy macie dzisiaj z tymi randkami? –zapytałam.
-Tak tylko pytam, bo od kiedy poznałaś Justina cały czas chodzisz zamyślona. Może ty się w nim zakochałaś ? –udałam że nie słyszałam tego pytania i poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Cały czas jednak myślałam nad tym co powiedziała mama. Ale przecież nie mogłam się w nim zakochać.
 Żyliśmy w dwóch różnych światach. Ja zwykła dziewczyna, a on Justin Bieber. (…)
***
Ubrałam czarną sukienkę, wyprostowałam włosy, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół.
Serce waliło mi i nie mogłam się uspokoić. Wiedziałam że dzisiaj wydarzy się coś szczególnego.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Była już 19:00. Otworzyłam je i zobaczyłam Biebera, ubranego w białą          koszulę i czarne spodnie. Muszę przyznać wyglądał zniewalająco. Wsiedliśmy do jego samochodu i jechaliśmy 30 minut. W aucie panowała niezręczna cisza. Oboje nie wiedzieliśmy co mamy mówić. Kiedy samochód się zatrzymał wysiedliśmy i z tego co się domyśliłam szliśmy…


środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 6



Dostałam SMS ”Jutro po 19:00 przyjdą po ciebie. Dobranoc :*” . Odpisałam tylko ”Słodkich snów Justin :*”. Zasnęłam. Znowu śnił mi się ten sam sen co wtedy w Polsce. Plaża, chłopak, zachód słońca.
***
Była już  18:45 wiec powiedziałam mamie że wychodzę gdzieś z Justinem. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Cześć Bieber.
-Hej Karla.. Gotowa ? –zapytał poprawiając swoje idealnie ułożone włosy. Zresztą jak zawsze miał idealnie.
-Tak możemy iść. A w ogóle co będziemy robić ?
-Urządzam imprezę u mnie. Wiec będziemy się dobrze bawić.. –Uśmiechnął się do mnie.
-Mam taką nadzieje.. –Odwzajemniłam uśmiech.
Szliśmy jeszcze kawałek kiedy przed nami stanął jego wielki dom. Weszliśmy do środka. Impreza już się rozkręciła, a Justin zniknął gdzieś w tłumie. Ja zostałam sama stojąc pod ścianą.
-Hej ty jesteś Karla prawda? –zapytała jakaś dziewczyna..
-Tak to ja. -Odpowiedziałam zdziwiona że ktoś wie kim jestem.
-Ja jestem Caitlin, miło cię poznać.
-Ciebie też, ale skąd wiesz kim jestem?
-Justin mówił nam że się tu przeprowadziłaś.
-Aha…
-Widzę że już się poznałyście.. –zjawił się nagle Jus..
-Noo.. –odpowiedziałyśmy równo.
-Zatańczysz ze mną Karla? –zapytał Bieber wyciągając do mnie rękę.
-Z miłą chęcią. –odpowiedziałam. Jak na moje nieszczęście musieli puścić jakąś wolną piosenkę. Nie lubiłam „przytulańców”. Wyszliśmy na środek pokoju gdzie wszyscy tańczyli. Stanęliśmy bardzo blisko siebie. Justin objął mnie w tali a ja zarzuciłam swoje ręce na jago szyje. Czułam że wszyscy się na nas paczą. Ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Bujaliśmy się powoli pacząc sobie w oczy. Odpłynęłam pacząc w jego nieziemsko zniewalająco śliczne brązowe oczy. Po chwili piosenka się skończyła. Odsunęłam się od Justina i szybkim krokiem poszłam na dwór. Nie wiem czemu ale musiałam tak zrobić bo czułam że to się może skończyć inaczej niż byśmy tego chcieli. Czułam się jakoś dziwnie. Przez cały czas myślałam tylko o Nim. Od kiedy go poznałam nie myślałam o niczym innym. W mojej głowie był tylko Justin. Co się ze mną działo ?...
-Bardzo fajnie mi się z Toba tańczyło… -usłyszałam nagle za plecami. –Musimy to kiedyś powtórzyć.
-Mam taką nadzieje. –odpowiedziałam baz namysłu. Wróciliśmy do środka. Tańczyliśmy, bawiliśmy się jeszcze chyba z 4 godziny. Kiedy impreza dobiegła końca wróciłam do domu. Było tak koło 3:00 wiec pocichł weszłam do swojego pokoju i zaznałam w ciuchach.
***
Obudziłam się na drugi dzień z wielkim kacem. Bo trzeba przyznać że trochę wypiłam. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic i umyłam głowę. Ubrałam jakieś spodnie dresowe i luźną bluzkę. Poszłam na śniadanie.
-I jak się wczoraj bawiłaś? – zapytała babcia, nakładając mi na talerz naleśniki.
-Bardzo dobrze. –mówiłam prawdę bo to była jedna z najlepszych domówek na których byłam.
-Mama i tata pojechali gdzieś, wrócą wieczorem. –oznajmiła babcia wychodząc z kuchni.  Poszłam oglądać jakiś film, ponieważ nie miałam na dzisiaj żadnych planów. Zanim się zorientowałam był już wieczór. Obejrzałam chyba z 15 filmów. Ale nawet nie miałam ochoty nigdzie wychodzić. Nie czułam się najlepiej, wiec nie żałowałam że straciłam ten dzień siedząc w domu…
__________________________________________________
 #Heartbreaker

piątek, 31 maja 2013

Rozdział 5

Podniosłam głowę i zobaczyłam Justina…
-Bieber co ty tu robisz? –zapytałam zdziwiona.
-Ooo Karla nie poznałam cię! Yyy no jestem na zakupach, a ty?
-No ja też z twoją i moją mamą..
-To fajnie..
-Ogólnie to szłam do kawiarni. Może pójdziesz ze mną? –zapytałam. Myślałam że odmówi ale się myliłam.
-Bardzo chętnie.
Poszliśmy szukać jakiejś kawiarni, która okazało się jest bardzo blisko.
Usiedliśmy przy wolnym stoliku. Zamówiliśmy mrożoną herbatę i lody czekoladowe.
-Jus możesz mi powiedzieć dlaczego wczoraj byłeś taki smutny? –zapytałam nie pewnie.
-yyymm… pokłóciłem się z Scooter’em.
-Ahaa… Problemy w interesach?
-Można to tak nazwać, ale już wszystko jest ok.
Potem rozmawialiśmy jeszcze chyba z dwie godziny. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Było widać że Jus mi zaufał, w sumie ja mu też. Justin dużo mi o sobie odpowiedział. Trzeba przyznać że ma bardzo ciekawe życie. Ale z jego opowiadań wynika że nie zawsze jest tak kolorowo, jak to wygląda przed kamerami. Ja też mi o sobie opowiedziałam. Jak się żyje w Polsce. O szkole i znajomych. (..)
-Bardzo cię polubiłem… -zdziwiło mnie to co powiedział Justin.
-Ja ciebie też. Lubie z tobą spędzać czas.
-Może jutro pójdziemy gdzieś razem?
-A mogę wiedzieć gdzie?
-To będzie niespodzianka. – powiedział i uśmiechnął się do mnie uroczo.
-Nie lubie niespodzianek, ale dla ciebie zrobię wyjątek. Wiesz co chyba powinnam już się zbierać..
-To może zadzwonisz do mamy i powiesz że ja cię odwiozę? –zaproponował Justin.
-Oj no nie wiem…
-Nie daj się prosić..
-No dobrze, to poczekaj chwilę..
-Okej.
Wyjęłam z torebki telefon i wybrałam numer do mamy.
-Tak córeczko.? –Odebrała po dwóch sygnałach.
-Hej mamo, bo jest taka sprawa… że spotkałam Justina i on powiedział że mnie odwiezie do domu… -uśmiechnęłam się do JB..
-Dobrze. Nie ma problemu. Tylko nie wracajcie za późno..
-Okej, do zobaczenia.
-Noo paa. – pożegnałam się z mamą.
Schowałam telefon do torebki i spojrzałam na Bieber’a .
-I co załatwione? –zapytał Jus
-Tak, zgodziła się.
-To super. W takim razie zapraszam do kina. Oczywiście jeśli masz ochotę…
-Oczywiście że tak..
Poszliśmy do kina ja jakąś komedie. Po filmie pojechaliśmy do domu.
-Do zobaczenia jutro  Justin. –powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Tak właśnie do zobaczenia. –powiedział. Odwrócił się i wsiadł do swojego czarnego samochodu.
Weszłam do domu i poszłam do swojego pokoju. Zabrałam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, potem wysuszyłam włosy. Wyszłam z łazienki usiadłam do łóżku i włączyłam laptopa. Zalogowałam się na Facebook, a później  na Twitter. Zobaczyła że Justin dodał nowy Tweet  "Dzisiaj bardzo miło spędziłem czas. Nie mogę się doczekać jutra :* ".
Uśmiechnęłam się do monitora jak jakaś idiotka. Wyłączyłam laptopa. Położyłam się spać. Prawię zasnęłam gdy usłyszałam że dostałam SMS…

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 4


Rozdział 4
Nie mogłam uwierzyć kogo tam zobaczyłam.. Przecież to był Bieber.. Justin Bieber. W ``moim `` domu. Nie wiedziałam co mam zrobić przecież to był Bieber, a nie jakiś zwykły chłopak.
-Hej jestem Justin, A ty pewnie jesteś Karla.. – przedstawił się. Pomyślałam po co on  mi się przedstawia skoro już go wszyscy znają.
-Tak to ja. Miło cię poznać Justin.- staliśmy tak jeszcze chwilę w korytarzu pacząc sobie  w oczy. Gdy zawołał nas mój tata żebyśmy przyszli na obiad. Kiedy jedliśmy obiad co chwilę czułam że Jus mi się przygląda. Czułam się bardzo dziwnie..
Po obiedzie babcia zrobiła pyszny deser. Pattie była bardzo miła i było widać, że się polubiły z mamą. Justin siedział cały czas smutny i w ogóle prawie się nie odzywał..Wiedziałam że coś jest nie tak, ale nie miałam odwagi zapytać bo nawet się dobrze nie znaliśmy.
Kiedy zrobiło się już późno nasi goście musieli iść do domu. Pożegnaliśmy się a potem ja poszłam do swojego pokoju. Cały czas myślałam o Justinie. O jego ślicznych brązowych oczach i idealnie ułożonych włosach.  
***
Rano obudziłam się koło 11:00. Ubrałam się i zeszłam na śniadanie. W kuchni była tylko mama. Babcia gdzieś poszła a tata spędzał w domu coraz mniej czasu od kiedy się przeprowadziliśmy.
-Hej jak się spało ?-zapytała mama.
-Dobrze. Co na śniadanie?
-To co sobie zrobisz.
- Okej.- odpowiedziałam i zrobiłam sobie płatki z mlekiem.
-Mam pomysł.. może pojedziemy dzisiaj na małe zakupy?
-Czemu niee.. możemy iść tylko że my nie znamy miasta i nie wiemy gdzie tu są jakieś sklepy..
-Dlatego już wszystko już załatwione. Zadzwoniłam wcześniej do Pattie i powiedziała że pójdzie z nami.
-A Justin tez pójdzie?- spytałam bez namysłu.
-A co? Spodobał ci się?
-Maaaamo przestań.. a nawet jak by to co? Ja przecież nawet szans nie mam u niego..
-Oj nie marudź. Tak tylko spytałam.
-To idzie czy nie?
-Nie wiem ale chyba raczej nie.
-Aha. To o której jedziemy?- zapytałam. Nie wiem dlaczego ale bardzo mi zależało żeby spotkać się dzisiaj z Justinem.
-O 14:00 Pattie po nas przyjedzie.
-Okej.
Miałam jeszcze dwie godziny. Wiec postanowiłam się poopalać w ogrodzie, ponieważ pogoda była dzisiaj bardzo ładna. Położyłam się na leżaku i słuchałam moich ulubionych piosenek. Zanim się z orientowałam była już 13:30. wiec poszłam się przebrać. Ubrałam czarne krótkie spodenki i białą bluzkę.
-Karla idziemy. Pospiesz się!- zawołała mnie mama.
-Już idę!!!
Zeszłam na dół gdzie czekała już na mnie mama i Pattie. Wsieliśmy do samochodu i po 30 min byliśmy w centrum handlowym.
-Mamo może Ty pójdziesz z Pattie a ja sama bo pewnie nie będziemy chciały iść do tych samych sklepów…
-Dobrze, skoro tak uważasz to możemy tak zrobić..
-To co o 18:00 przy samochodzie?
-Tak. Tu masz pieniądze i kup sobie coś ładnego.-mama dała mi pieniądze i się rozdzieliliśmy. Chodziłam po różnych sklepach. Kupiłam już sobie bluzki i spodnie.
Stwierdziłam że poszukam jakiejś kawiarni i pójdę na lody. Jednak nie doszłam bo wpadłam na jakiegoś chłopaka…i upadłam na ziemie.
-Przepraszam nie zauważyłam cię.
-Spoko.. nic sie nie stało.-podniosłam głowę i zobaczyłam...