Rozdział 4
Nie mogłam uwierzyć kogo tam
zobaczyłam.. Przecież to był Bieber.. Justin Bieber. W ``moim `` domu. Nie
wiedziałam co mam zrobić przecież to był Bieber, a nie jakiś zwykły chłopak.
-Hej jestem Justin, A ty pewnie
jesteś Karla.. – przedstawił się. Pomyślałam po co on mi się przedstawia skoro już go wszyscy
znają.
-Tak to ja. Miło cię poznać
Justin.- staliśmy tak jeszcze chwilę w korytarzu pacząc sobie w oczy. Gdy zawołał nas mój tata żebyśmy
przyszli na obiad. Kiedy jedliśmy obiad co chwilę czułam że Jus mi się przygląda.
Czułam się bardzo dziwnie..
Po obiedzie babcia zrobiła
pyszny deser. Pattie była bardzo miła i było widać, że się polubiły z mamą. Justin
siedział cały czas smutny i w ogóle prawie się nie odzywał..Wiedziałam że coś
jest nie tak, ale nie miałam odwagi zapytać bo nawet się dobrze nie znaliśmy.
Kiedy zrobiło się już późno
nasi goście musieli iść do domu. Pożegnaliśmy się a potem ja poszłam do swojego
pokoju. Cały czas myślałam o Justinie. O jego ślicznych brązowych oczach i
idealnie ułożonych włosach.
***
Rano obudziłam się koło 11:00.
Ubrałam się i zeszłam na śniadanie. W kuchni była tylko mama. Babcia gdzieś
poszła a tata spędzał w domu coraz mniej czasu od kiedy się przeprowadziliśmy.
-Hej jak się spało ?-zapytała
mama.
-Dobrze. Co na śniadanie?
-To co sobie zrobisz.
- Okej.- odpowiedziałam i
zrobiłam sobie płatki z mlekiem.
-Mam pomysł.. może pojedziemy
dzisiaj na małe zakupy?
-Czemu niee.. możemy iść tylko
że my nie znamy miasta i nie wiemy gdzie tu są jakieś sklepy..
-Dlatego już wszystko już
załatwione. Zadzwoniłam wcześniej do Pattie i powiedziała że pójdzie z nami.
-A Justin tez pójdzie?-
spytałam bez namysłu.
-A co? Spodobał ci się?
-Maaaamo przestań.. a nawet jak
by to co? Ja przecież nawet szans nie mam u niego..
-Oj nie marudź. Tak tylko
spytałam.
-To idzie czy nie?
-Nie wiem ale chyba raczej nie.
-Aha. To o której jedziemy?-
zapytałam. Nie wiem dlaczego ale bardzo mi zależało żeby spotkać się dzisiaj z
Justinem.
-O 14:00 Pattie po nas
przyjedzie.
-Okej.
Miałam jeszcze dwie godziny. Wiec
postanowiłam się poopalać w ogrodzie, ponieważ pogoda była dzisiaj bardzo
ładna. Położyłam się na leżaku i słuchałam moich ulubionych piosenek. Zanim się
z orientowałam była już 13:30. wiec poszłam się przebrać. Ubrałam czarne
krótkie spodenki i białą bluzkę.
-Karla idziemy. Pospiesz się!- zawołała
mnie mama.
-Już idę!!!
Zeszłam na dół gdzie czekała
już na mnie mama i Pattie. Wsieliśmy do samochodu i po 30 min byliśmy w centrum
handlowym.
-Mamo może Ty pójdziesz z
Pattie a ja sama bo pewnie nie będziemy chciały iść do tych samych sklepów…
-Dobrze, skoro tak uważasz to
możemy tak zrobić..
-To co o 18:00 przy
samochodzie?
-Tak. Tu masz pieniądze i kup
sobie coś ładnego.-mama dała mi pieniądze i się rozdzieliliśmy. Chodziłam po
różnych sklepach. Kupiłam już sobie bluzki i spodnie.
Stwierdziłam że poszukam
jakiejś kawiarni i pójdę na lody. Jednak nie doszłam bo wpadłam na jakiegoś
chłopaka…i upadłam na ziemie.
-Przepraszam nie zauważyłam
cię.
-Spoko.. nic sie nie stało.-podniosłam głowę i zobaczyłam...
-Spoko.. nic sie nie stało.-podniosłam głowę i zobaczyłam...
http://belieberloff.blogspot.com/ Obserwujcie i Komentujcie! Odwdzięczę się!<3
OdpowiedzUsuńhttp://i-close-my-eyes-and.blogspot.com/2013/05/bohaterowie-lili-moore-17-letnia.html dopiero zaczynam :)
OdpowiedzUsuń